www.eprace.edu.pl » kobiety-w-prozie-tokarczuk » Tancerka jednego widza

Tancerka jednego widza

Przejeżdżającej, przez wieś Dusznica, tancerce oraz towarzyszącemu jej mężczyźnie, spodobał się stary pensjonat ze sceną. Kupili go za grosze od gminy, pod warunkiem, że zrobią z niego teatr. Mężczyzna zrezygnował z tego przedsięwzięcia po trzech miesiącach i wyjechał.

Ona uparcie trzymała się swojego zamierzenia – chciała tańczyć na scenie pensjonatu. Zachowywała się tak, jakby w ogóle nie zwróciła uwagi na jego odejście. Nie zrobiła w tej ruderze specjalnych remontów. Jesienią przez rozbite szyby wiał wiatr i wwiewał do pensjonatu liście. Tancerka cały czas spędzała w sali ze sceną. Tu było posprzątane, pomalowane, tu powiesiła lampiony. Gdy sprawdzała scenę obcasami, z gramofonu płynęła na całą wieś muzyka symfoniczna.

Wieczorem tancerka siadała przy biurku i pisała listy do ojca. Wszystkie lądowały w starej skórzanej walizce. Opowiadała w nich ojcu o swoim życiu, o tym, że kupiła teatr, w którym będzie mogła tańczyć co tylko będzie chciała. W każdym z listów podkreślała, że największym jej pragnieniem jest to, aby ojciec zobaczył ją tańczącą. Nadal bolały ją słowa wypowiedziane przez ojca w przeszłości, zarzucające jej brak talentu. Uważała, że na starość trzeba się pogodzić. Miała nadzieję, że ojciec widząc jej taniec, będzie z niej dumny i zmieni swój wcześniejszy sąd.

Podczas pierwszego występu zorganizowanego w pensjonacie tańczyła fragmenty z „Jeziora łabędziego” Czajkowskiego. Sala ze sceną, ku zdziwieniu obecnych, zmieniła się nie do poznania. Balerinę oświetlały dwa reflektory, podłoga została wyłożona połyskującą folią, zaś fragmenty mchu i murawy dawały złudzenie jeziora. Tańczyła pełna odwagi i z lekkością, jakby była nieprzyzwyczajona do chodzenia. Dziewięć osób, które przyszły biły brawo.

Wieczorem znów usiadła do pisania listu. Opisywała jak pierwszy raz od bardzo dawna znów tańczyła. Udowadniała ojcu, że jest szczęśliwa. A przecież on uważał, że artysta nie może być szczęśliwy. Zastanawiała się jak to jest z jego miłością. Czy mógłby jej nie kochać? Tancerka napisała wówczas coś bardzo ważnego,: „ludzie tak bardzo pragną być artystami, żeby ich kochano. O nic innego nie chodzi”79. Czy to, dlatego tancerka nie mogła przestać tańczyć? Może brak uczuć ze strony ojca chciała sobie zrekompensować byciem kochaną przez widownię, przez nią podziwianą i oklaskiwaną? A może po prostu chciała, żeby ojciec zobaczył w niej artystkę. Docenił jej poświęcenie dla tańca i okazał jej, choć cień uczuć.

W zimie dalej ćwiczyła. Uruchamiała dwie dmuchawy i w sali po kilku minutach robiło się ciepło. Zauważyła, że nie nadąża już za muzyką, nie miała już tej szybkości i dawnej lekkości. Na Boże Narodzenie przygotowała „Dziadka do orzechów.” Powysyłała zaproszenia do mieszkańców wsi, do wójta, do burmistrza pobliskiego miasteczka i do aptekarki. Przyszły jednak tylko cztery osoby. Tancerka płakała tego wieczoru. Przestała ćwiczyć i cały czas leżała skulona na łóżku. Po tygodniu, do jej drzwi zaczął dobijać się gospodarz, przestraszony brakiem dymu w kominie i brakiem śladów na śniegu. Powiedział, że jedzie saniami do wsi i że może zrobić jej zakupy. Potem codziennie przychodził do niej i palił w wielkim kaflowym piecu.

W kolejnym niewysłanym liście do ojca, napisała, że czuje się niekochana, nie może zaznać spokoju, bo robi wszystko, żeby stać się godną jego miłości. Zawarła te słowa w bezosobowej formie, żeby nie brzmiały jak zarzut. Napisała, że żyje w krainie Syzyfów i tych, którzy nabierają wodę sitami.

Kiedy zelżał śnieg pojechała do miasta, kupiła farby i pędzle. Gospodarz śmiał się z niej, że nie warto malować tego domu, bo to rudera i szkoda tylko pieniędzy. Spędzała całe dnie w sali ze sceną i malowała. Tuż przed Wielkanocą wysłała kolejne zaproszenia. Gospodarz chodził od domu do domu i prosił ludzi, żeby przyszli, uszanowali jej wysiłek.

W niedzielę po południu, wiedzeni strzałkami, mieszkańcy weszli do ciemnego pomieszczenia. Potem rozbłysło światło i mieli wrażenie, że są w tłumnym teatrze, z widownią, lożami i balkonami. Jeszcze do niedawna odrapane ściany, pokryte były teraz ciągami twarzy, od podłogi, aż po sufit. Zabrzmiała muzyka i ujrzeli tancerkę całą w białych tiulach. Tańczyła wyjątkowo lekko, w jej ruchach wcale nie było widać ile ma lat. Wszystkim się bardzo podobało, nawet domagali się bisu. Wieść o malunkach rozeszła się po całej okolicy. Wzbudziły duże zainteresowanie. Tancerka przez całe lato występowała regularnie, co niedzielę dla zdumionych jej osobą turystów, gości i mieszkańców. Nakręcono o niej film dla telewizji lokalnej. Gdy dostała kasetę z nim, napisała pierwszy skończony list do ojca. Opowiedziała w nim o całej walizce nigdy niewysłanej do niego korespondencji. Uważała, że ojciec nie miał racji, skreślając ją ze swojego życia, a ponieważ jest już za stara na wstyd i na lekceważenie z jego strony, żąda od niego zgody i normalnej rodzinnej atmosfery. Ten list wysłała, dołączając do niego kasetę.

Tego samego dnia, wieczorem dostała telegram, że ojciec nie żyje. Była wściekła, zmięła telegram i podeptała go. Odniosła sukces, w który nigdy nie wierzył jej ojciec, ale nie zdążyła mu tego udowodnić. Pozapalała światła w całym pensjonacie i w czwartym rzędzie domalowała jeszcze jedną twarz, ukłoniła się w jej stronę, i zaczęła tańczyć. Dopięła swego. Ojciec zobaczył ją tańczącą.

Dzięki tancerce możemy zobaczyć, jak stosunki rodzinne mogą zaważyć na życiu człowieka. Bohaterka trwa przy swojej decyzji bycia artystką, jednak pełnię szczęścia przysłania jej brak akceptacji ojca. Mimo odnoszonych sukcesów wciąż odczuwała brak wsparcia i miłości z jego strony.



komentarze

Copyright © 2008-2010 EPrace oraz autorzy prac.